Współpraca, koleżeństwo |
|
Współpraca, koleżeństwo, najwyższe umiejętności, które rosły z każdym przejechanym kilometrem - oto źródło kolejnego zwycięstwa Szurkowskiego w XXIV Wyścigu Pokoju. Drugi laur w największej amatorskiej kolarskiej imprezie świata wrocławianin otrzymał w 1971 roku, tym razem na stadionie w Pradze. Potrafił tak pokierować losami wyścigu, że w końcowej fazie jego przyjaciel z szosy i kapitan zespołu, Zenon Czechowski wyprzedził w ogólnej klasyfikacji kolarza radzieckiego Starkowa, zajmując drugie miejsce.
Do jubileuszowego XXV Wyścigu Pokoju Szurkowski przygotowywał się z wyjątkową pieczołowitością. Nie ukrywał, że pragnie po raz trzeci z kolei sięgnąć po indywidualne zwycięstwo. Przystąpił do wyścigu z drobiazgowo przemyślanym, specjalnym planem taktycznym, licząc nie tylko na swoje siły, ale także na pomoc kolegów. Niestety, dwóch z nich prześladował wybitny pech. Oto Zenon Czechowski, kapitan polskiego zespołu i jego generalny strateg, kolarz umiejący genialnie rozgrywać finisze, uległ przed wyjazdem do Berlina poważnej kontuzji, która wyeliminowała go z wyścigu. Natomiast Zygmunt Hanusik, kolarski „fighter", już na pierwszym etapie w finiszowej rozgrywce padł ofiarą poważnej kraksy i został odwieziony do szpitala. W tej sytuacji Rysiek był zdany wyłącznie na własne siły. Od pierwszego dnia wyścigu pedałował spokojnie, nie angażował się w ostrą walkę, rozpoznawał walory rywali. W Gerze, gdzie kolarzy czekał dzień odpoczynku, był jeszcze w kręgu faworytów. Od rewelacyjnego lidera, reprezentanta NRD, Mildego dzieliło go kilka sekund. Przyszedł jednak pamiętny etap z Gery do Karłowych Warów. | | |