W końcu jednak |
|
W końcu jednak dwaj wielcy rywale stanęli w Meksyku naprzeciw siebie. I to już w pierwszej walce! Jeden z dwóch świetnych pięściarzy, których większość widziała w finale, musiał odpaść. Był to pojedynek godny olimpijskiego szczytu. Fantastyczny bój - w którym rzucili na szalę wszystkie atuty - rozpalił do białości widownię meksykańskiej hali. Trzy rundy nieustannej wymiany ciosów. Zwód ciałem, uderzenie, . zwód, uderzenie. I tak przez pełne 9 minut. Po walce słaniali się ze zmęczenia. Żaden^ z nich nie był pewny zwycięstwa. Wątpliwości rozwiali sędziowie. 3 : 2 dla Kuleją! Janos Kajdi - jeden z najlepszych pięściarzy w historii tej kategorii musiał pożegnać się z marzeniami o olimpijskim medalu.
Jerzy Kulej w pełni wykorzystał otwierającą się przed nim szansę. Stoczył cztery znakomite pojedynki z Włochem Ca-prettim, reprezentantem NRD Tiepoldem, Finem Nilssonem oraz Kubańczykiem Regueiferosem. Po raz drugi w swej karierze włożył olimpijską koronę mistrza wagi lekkopółśred-niej.
W sporcie wywalczył Kulej wszystko, co tylko było możliwe. A jednak nie poprzestał na tym. Pięściarstwo nauczyło go walki nie tylko na ringu. Mimo wyczerpujących treningów, łał nawet przekonać czterech spośród nich, najsprawniej siedzących na siodełkach, aby wystartowali z nim w tym wyścigu. W czwórce tej znalazło się dwóch kuzynów, którzy później mieli odegrać tak wielką rolę w polskim kolarstwie: Heniek Lasak i Stanisław Królak. | | |