Uparł się zdać go |
|
Uparł się zdać go przed MS. Teraz, po latach, kiedy o tym opowiada, twierdzi, że wiele mu pomogła cicha rywalizacja z małżonką, studiującą wtedy medycynę. Egzamin był trudny, a profesor wymagający, dopiero za trzecim razem Pawłowski ,,zaliczył" próbę i ze spokojną już głową mógł rozpakować worek szermierczy. Czekał na niego czysty biały dres, przygotowany przez matkę, która twierdziła, że jeżeli sama się tym zajmie sukces będzie pewny. Moskwa rzeczywiście wzbogaciła konto Pawłowskiego o nowy tytuł mistrza świata. Sukces więc był podwójny: zdał egzamin i zdobył złoty medal. Do unikalnej kolekcji przybyło nowe trofeum. Ale Jurek miał już przed sobą nowy cel. Zaatakował żelazną dotąd pozycję Węgrów na liście szablisty wszechczasów. Rudolf Karpati i Aladar Gerevich mieli po 17 punktów, Pawłowski był tuż za nimi z 16 punktami. Ostatnia twierdza węgierska padła pod trafieniami Polaka w Montrealu. Srebrny medal miał dla niego wartość bezcenną, dawał dwa punkty, co czyniło Jurka niezagrożonym liderem w klasyfikacji szablistów i otwierało perspektywy zdystansowania Eduardo Mangiarottiego na liście szermierzy wszechczasów. Walcząc w dwóch broniach Włoch uzyskał 24,5 pkt. Pawłowski za samą tylko szablę zgromadził 18. | | |