Tęsknił za rowerem |
|
Tęsknił za rowerem, choć sport pasjonował go bez względu na dyscyplinę. Miał we krwi sportową żyłkę. „Radomiak" skupiał jednak wówczas uwagę przede wszystkim na sekcji piłki ręcznej. Ryszard Szurkowski zasmakował więc w szczy-piorniaku, zdobywał bramki, był podporą drużyny. Na rower wsiadał tylko wówczas, gdy dostawał przepustkę. Koledzy
cięzcami. Nie rezygnował jednak. Starał się wyciągnąć wnioski z porażek, analizował błędy i w końcu zaczął zdobywać wyższe, już całkiem dobre lokaty. Wkrótce było o nim głośno w jednostce i nawet sam kapral w żołnierskiej kantynie podsuwał mu pod nos desery. Rysiek stał się kimś. Nie musiał już . użerać się o wolne godziny na treningi ani błagać o przepustkę. Gdy kończył służbę wojskową, Ryszard Swat zwrócił się do niego z propozycją: „Pozostań u nas, stworzymy ci warunki jakich nie znajdziesz w innym klubie!"
Warunki warunkami, ale serce ciągnęło w rodzinne strony, tym bardziej, że mama napisała: „Ten twój rower stoi do dziś w pokoju. Trochę go wyczyściłam ,z kurzu, abyś jak wrócisz mógł na nim pojeździć, gdy tylko będziesz miał na to ochotę". Za namową Czesława porozumiał się z „Dolmelem". Przyjęto go do klubu jesienią 1967 roku, bez zbytniego entuzjazmu. A byli i tacy, którzy twierdzili wręcz, że nie zasługuje na przydzielenie mu roweru. Mieczysław Żelaznowski, młody, ambitny trener wrocławskiego klubu od razu poznał się na talencie Szurkowskiego, choć nie marzył jeszcze o światowych sukcesach swego wychowanka. Opracował szczegółowy, lecz dość uciążliwy trening. Interesowało ich jedno: Jak należy się najlepiej przygotować do sezonu? kontenery | ubieranki | |