• hotele kraków
  • Ręczniki
  • Ogrodzenia warszawa

www.moje.ubezpieczenia-ac-oc.eu

Main Menu

  • Zaczęło się zwyczajnie
  • Słuszność
  • W końcu jednak
  • Zaczęło się wówczas
  • Po etapie Berlin
  • Prawdziwy smak szermierki
  • Czwarte miejsce
  • Uparł się zdać go
  • 1:0, 2:0, 3:1 dla Pawłowskiego.
  • Każdy start pozostawiał niedosyt
  • Epoka obrodziła
  • I nagle stop
  • Cóż z tego jednak
  • Tęsknił za rowerem
  • Współpraca, koleżeństwo
  • Mapa strony
  • bloczki budowlane
  • dziecko
  • camping rewal

Każdy start pozostawiał niedosyt

„...Każdy start pozostawiał jakiś niedosyt, nawet zwycięstwo niewielką różnicą kilogramów czy wagą ciała. Niepowodzenie rodziło chęć natychmiastowego odegrania się, żądzę rewanżu. Na mistrzostwach świata w Sztokholmie w 1963 roku, aby zwyciężyć musiałem podrzucić 170 kg. Dwukrotnie zarzuciłem sztangę na piersi, ale nie zdołałem wybić jej w górę. Wygrał Zieliński, a' ja nazajutrz poszedłem na trening i dokonałem tego, co nie udało mi się wczoraj. Dla wewnętrznego spokoju, dla przekonania siebie, że stać mnie było na tyle, że próby nie były zwykłą szarżą. Na ogół u zawodników dążenie do wygranej, chęć zaimponowania, zademonstrowania siły to czynniki mobilizujące do pracy, wzmożonego wysiłku. Moje racje były podobne, ale działały na mnie takie drobnostki jak niestosowna uwaga czy sędziowska pomyłka. Dość wcześnie poznałem smak wielkiego zwycięstwa. Już po czterech latach zajęć na pomoście, zostałem w 1961 roku w Wiedniu mistrzem świata, pokonując znakomitego radzieckiego siłacza - Łopatina. Tak, stanąć raz jeszcze na podium, usłyszeć hymn narodowy, móc dotknąć wywalczonego medalu, podziękować publiczności za oklaski - te pragnienia odżywały po każdym starcie, stanowiły motywację dalszych wyrzeczeń. Niekiedy usiłuje się dewaluować te momenty.
| |
 
© www.moje.ubezpieczenia-ac-oc.eu | |

valid xhtml valid css